Ochrona danych od rdzenia po archiwum
W profesjonalnych serwerowniach słowo „kompromis” zazwyczaj oznacza przyszłe kłopoty. Dlatego administratorzy od lat stawiają na serwery premium. Marki takie jak Dell czy HPE zdominowały szafy rackowe z konkretnego powodu: oferują niezawodność, której po prostu nie da się złożyć z tańszych zamienników. Kluczem do zarządzania są tu zaawansowane kontrolery sprzętowe – iDRAC w rozwiązaniach Dell oraz iLO w maszynach HPE. Pozwalają one na pełną diagnostykę, restarty i instalację systemów na odległość, nawet jeśli główny system operacyjny całkowicie przestanie odpowiadać.
Jednak sama moc obliczeniowa to dopiero początek infrastruktury. W klastrach wirtualizacyjnych i środowiskach rozproszonych dane muszą być współdzielone. Za ten aspekt odpowiadają macierze dyskowe. Przeniesienie magazynowania danych z dysków lokalnych na zewnętrzną macierz gwarantuje wysoką dostępność (HA). Niezależnie od tego, czy mowa o klasycznych rozwiązaniach hybrydowych, czy o ekstremalnie szybkich macierzach All-Flash opartych na NVMe, to właśnie ten sprzęt dba o bezawaryjną pracę baz danych i płynność setek tysięcy operacji IOPS.
Szybkość odczytu nie uchroni nas jednak przed atakiem ransomware, który potrafi zaszyfrować cyfrowe migawki w sieci. W tym miejscu do gry wkraczają biblioteki taśmowe. Mimo że zapis na taśmach magnetycznych może kojarzyć się ze starszą epoką IT, współczesny standard LTO to potężne narzędzie dla biznesu. Taśmy oferują bezkonkurencyjnie niski koszt archiwizacji w przeliczeniu na terabajt i jedną krytyczną cechę: „air gap”. Wyjęty z napędu nośnik jest fizycznie odcięty od zasilania i sieci. Żaden złośliwy kod po prostu nie ma do niego dostępu.
—
Artykuł sponsorowany
